|
Rząd PO nie jest stroną konfliktu Z Tomaszem Tomczykiewiczem, wiceprzewodniczącym PO, rozmawia Witold Pustułka Dlaczego Platforma nie reaguje na zaostrzającą się sytuację w górnictwie? Stronami w konfliktach nie są rząd czy partia, ale poszczególne zarządy spółek górniczych. Czasy, kiedy strajki gaszono szerokimi gestami premierów, którzy dla zaspokojenia żądań przywozili wagony pieniędzy, bezpowrotnie minęły. Ale górnicy mają żal do rządu, że nie próbuje mediować. To nie jest sprawa rządu. Spółki węglowe już od dawna są normalnymi podmiotami rynkowymi i powinny same rozwiązywać swoje problemy. Natomiast rząd i PO mogą mieć pretensje do górników, a ściślej mówiąc do liderów związkowych... Pretensje? O co? Z informacji krążących po Śląsku, w branży górniczej, jasno wynika, że duży wpływ na te strajki mają polityczne korzenie niektórych liderów związkowych w Pałacu Prezydenckim. To może przypuszczenia, ale doskonałe relacje między niektórymi szefami związków na Śląsku a prezydentem Lechem Kaczyńskim nie są tajemnicą. Przecież niemal oficjalnie wiadomo, że byłego wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo, Pawła Poncyljusza, wyrzucono zaraz po wizycie w Pałacu Prezydenckim śląskich liderów związkowych. Czy to przypadek? Co Pan sugeruje? Że obecna fala protestów w górnictwie to zemsta polityczna PiS realizowana poprzez Pałac Prezydencki rękami związków zawodowych? Niczego nie sugeruję. Staram się analizować sytuację. Przez dwa lata związkowcom dziwnym trafem nie przeszkadzały ani niskie zarobki, ani niekompetentne zarządy spółek węglowych. Nagle, zaraz po wyborach wygranych przez PO, a przegranych przez PiS, obudził się w nich duch walki. Za strajkami stoi PiS? Tego nie powiedziałem. Nie wykluczam jednak, że mogą być w tej sytuacji wykorzystywane pewne instrumenty wpływów. Takie sytuacje zdarzały się już na świecie. A może PO umywa ręce od strajków, bo chce pogrążyć PSL, które odpowiada za całą gospodarkę, w tym także za górnictwo? Nie. Wicepremier Pawlak to doświadczony polityk, który doskonale wiedział, jakiej pracy się podejmuje. Owszem, przez kilka chwil był nawet pomysł, aby wyłączyć z jego kompetencji górnictwo, ale nic z tego nie wyszło. Byłby to pewnie dla niego afront. Szybko zrezygnowaliśmy więc z takiej koncepcji. |